Archiwum

Koniec nadużywania umów terminowych o pracę. Zmiany od stycznia

  Od stycznia wchodzą w życie zmiany w Kodeksie pracy dotyczące stosowania umów terminowych o pracę. Pracodawca będzie mógł zawrzeć tylko trzy takie umowy z jednym pracownikiem, na maksymalnie 33 miesiące. Za nieuzasadnione przekroczenie limitów pracodawcy grozi grzywna do 30 tys. zł.

                      

   Według nowych przepisów łączny okres zatrudnienia na umowy terminowe między tymi samymi stronami nie może być dłuższy niż 33 miesiące. Niezależnie od okresu, liczba tych umów nie będzie mogła przekraczać trzech. Czwarta umowa z mocy ustawy stanie się umową na czas nieokreślony. Wcześniej będzie można zawrzeć umowę na okres próbny, nie dłuższy niż trzy miesiące. Kodeks pracy daje też prawo pracodawcy przedłużyć umowę "gdy pracodawca wskaże obiektywne przyczyny leżące po jego stronie". O takich dłuższych umowach będzie trzeba jednak informować Państwową Inspekcję Pracy. 

 
  Okres wypowiedzenia umów o pracę na czas określony będzie zależny od czasu zatrudnienia u danego pracodawcy. Przy zatrudnieniu krócej niż sześć miesięcy okres wypowiedzenia wyniesie dwa tygodnie, od pół roku do trzech lat - miesiąc, a powyżej trzech lat - trzy miesiące. 
 
  – Tak głęboka zmiana przepisów poprawiająca pozycje osób zatrudnionych na podstawie umów terminowych nie jest przejawem dobrej woli rządu. Te rozwiązania są reakcją na skargę NSZZ „Solidarność” do Komisji Europejskiej na sposób implementacji dyrektywy Rady 99/70/WE dotyczącej zatrudnienia terminowego – uważa dr Magdalena Barbara Rycak, prodziekan WPIA Uczelni Łazarskiego.
  W 2013 roku "Solidarność" złożyła Komisji Europejskiej ostry sprzeciw wobec nadużywaniu przez polskie firmy terminowych umów o pracę. Związkowcy oskarżyli rząd, że w sposób niewystarczający dba o równowagę sił na rynku pracy i niewłaściwie wdrożył dyrektywę mającą zapobiegać nadużyciom zatrudnienia terminowego. W reakcji na skargę, KE zdecydowała o wszczęciu postępowania wobec Polski. Rekomendacje końcowe, wydane przez KE wyraźnie wskazały, że w Polsce powinno nastąpić zbliżenie warunków świadczenia pracy na podstawie umów na czas nieokreślony i terminowych.
 
  Wprowadzenie proponowanych zmian znormalizuje relacje na rynku pracy. 
 
  Eksperci z OECD jeszcze w 2014 roku zwracali uwagę na nadużywanie umów terminowych przez polskich pracodawców. Pod tym względem wyprzedziła nas tylko Korea i Chile. W Polsce takie umowy ma blisko 27 proc. wszystkich pracujących. W Czechach 8,1 proc., na Słowacji mniej niż 7 proc.
 
                                                                                  z sewisu informacyjnego KK NSZZ "S"